Przetrwałam dni dziewiętnaście. Przetrwam dwadzieścia, dwadzieścia jeden,... trzydzieści... czterdzieści.., zapomnę...
Czemu jest to takie trudne. Ta osoba, która nie przeżyła tego- nie zrozumie. Zastanawiacie się dlaczego ja za nim tęsknie. Ja nie wiem, po prostu tęsknie. Nie powinnam, wiem.
Nauczyłam się czegoś przez te dziewiętnaście dni, nauczyłam się szacunku do samej siebie. Nikt mi tego nie zaburzy, nie odbierze.
Data 03.05.08 jest nie tylko zwykłym zapisem, jakimś tam kółkiem nakreślonym na kalendarzyku. Jest dla mnie wyjściem, ucieczką ze świata wiary w niemożliwą miłość.
Nie zdawałam sobie sprawy, że cisza jest taka piękna. Spokój daje szczęście. Coś niesamowitego. Jednak w duszy nie mogę zrozumieć dlaczego akurat to ja musiałam się zakochać właśnie w Nim. Dlaczego ja musiałam nauczyć go jak żyć, pokazać co dobre a co złe. I dlaczego to ja musiałam zostać tak potraktowana... i co z tego, że płacze. Wolno mi. Błagam nie mówcie, że nie mam za kim. Bo to kłamstwa. Łez wcale nie szkoda, a w szczególności moich- bo ich mam już tak malutko... tak wiele uciekło z oczu i jeszcze więcej co noc popłynie.
Jak ciężko jest odczytywać sms-y o miłości od kogoś kto zniszczył Ci życie a twój rozsądek wciąż 24h na dobę mówi Ci „uciekaj od niego”. Zapewnia o miłości- serce wciąż Ci bije. I znowu rozsądek- świadomość tego co było te dziewiętnaście dni temu.
Cisza...
...krople uderzają w parapet. Dawno nie miałam tyle czasu dla siebie. Nie wiem czy to dobrze czy źle.
Shout „Przepraszam za miłość” - Słowa tej piosenki powinien mi dedykować.
Nigdy nie wybaczę. I dobrze mi z Tym.